firmy zatrudniają pracowników z zagranicy
Od paru lat rośnie liczba obcokrajowców zainteresowanych pracą w naszym kraju. Dzięki temu przedsiębiorcy zyskują tańszych pracowników. Z drugiej jednak strony powoduje to często niższy wzrost płac.
W Polsce obywatele krajów UE mają nieograniczony dostęp do rynku pracy. Pozostali cudzoziemcy, z wyjątkiem obywateli niektórych państw zza wschodniej granicy, muszą mieć pozwolenie od wojewody. Od kilku lat liczba tych zezwoleń wzrasta. W 2007 roku było ich 12,1 tys., rok później 18 tys., a w I połowie 2009 r. – 14,8 tys. Dzieje się tak m.in. również dlatego, że wprowadzono ułatwienia dla Ukraińców, Rosjan, Białorusinów. Od 1 lipca 2007 r. nie muszą mieć zezwolenia na pracę, jeżeli wykonywali ją nie dłużej niż 3 miesiące w ciągu kolejnych 6 miesięcy, licząc od daty pierwszego wjazdu do Polski. Natomiast od 1 lutego 2008 r. termin ten został nawet wydłużony do 6 miesięcy. Pracodawca jest natomiast zobowiązany zarejestrować (bezpłatnie) oświadczenia o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi w powiatowym urzędzie pracy właściwym dla miejsca pracy.
Dla polskich pracodawców napływ coraz większej liczby obcokrajowców jest pozytywną informacją. Dzięki temu mogą taniej zatrudniać pracownika. Dla przedsiębiorców ważne jest również to, że cudzoziemcy są bardziej mobilni od Polaków. Na przykład po zakończeniu prac rolnych na Podlasiu od razu mogą udać się do pracy w Wielkopolsce. Narzekać za to mogą polscy pracownicy, bo cudzoziemcy zaniżają najczęściej wynagrodzenia za pracę.
Niemniej eksperci są zwolennikami dalszego otwierania naszego rynku pracy dla cudzoziemców spoza Unii. Rząd powinien ustalać, jakich specjalistów potrzebuje nasza gospodarka, i umożliwiać przez pewien czas przyjazd każdemu, kto zechce u nas pracować. Cudzoziemiec powinien mieć jednak zagwarantowaną ochronę praw pracowniczych.
|